Forum KOŚCIÓŁ UNICKI NA HRUBIESZOWSZCZYŹNIE Strona Główna KOŚCIÓŁ UNICKI NA HRUBIESZOWSZCZYŹNIE
Forum dyskusyjne strony hrubieszowscy-unici.prv.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Metr. A. Szeptycki o grekokatolikach nie-Ukraińcach w UKGK

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum KOŚCIÓŁ UNICKI NA HRUBIESZOWSZCZYŹNIE Strona Główna -> Felietony
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
diakon Piotr UKGK



Dołączył: 13 Cze 2006
Posty: 205

PostWysłany: Wto Paź 03, 2006 12:20 pm    Temat postu: Metr. A. Szeptycki o grekokatolikach nie-Ukraińcach w UKGK Odpowiedz z cytatem

Poniżej wklejam roboczą wersję (bez przypisów itp.) mego wystąpienia z Wrocławia (Instytut Historyczny UWr., konferencja z okazji 10-lecia
gr.kat. diecezji wrocławsko-gdańskiej i 50-lecia duszpasterstwa gr. kat.
we Wrocławiu, współorganizowana przez Instytut, diecezję i Ukraińskie Towarzystwo Historyczne w Polsce).

Oczywiście, ALL RIGHTS RESERVED - OMNIA IURA VINDICATA - WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE - ВСІ ПРАВА ЗАСТЕРЕЖЕНІ.

_____________________________________________________________


diakon dr Piotr SIWICKI
Instytut Historii KUL, Lublin

Miejsce nie-Ukraińców w Ukraińskim Kościele Greckokatolickim w świetle nauczania Metropolity Andrzeja Szeptyckiego


Andrzej Szeptycki, metropolita halicki w latach 1901-1944, postrzegany jest zwykle jako jednoznacznie ukraiński hierarcha i działacz społeczno-polityczny, podobnie zresztą jak i kierowany przezeń Kościół, określany niejednokrotnie jako narodowy Kościół galicyjskich Ukraińców i ich główna w ogóle narodowa instytucja. Oba te sądy, o Metropolicie i o Kościele greckokatolickim w Galicji, podzielane na ogół – acz wyrażane z krańcowo różnych pozycji – przez zwolenników i wrogów Metropolity i grekokatolicyzmu, są zasadniczo prawdziwe. Okoliczność ta nie powinna jednak przesłaniać faktu istnienia ważnych, programowych niejako wypowiedzi Metropolity dotyczących grekokatolików narodowości innej niż ukraińska (ruska) – wypowiedzi, mogących służyć jako źródło do rekonstrukcji nauczania tego hierarchy w przedmiocie miejsca i roli „mniejszości narodowych” w Kościele greckokatolickim. Temu właśnie zadaniu – próbie syntetyzacji nauczania Metropolity we wzmiankowanej kwestii – poświęcone są niniejsze rozważania, abstrahujące (już choćby z braku czasu) od zagadnienia, jak omawiana doktryna miała się do cerkiewnej praxis. Wydaje się skądinąd, że z uwagi na ponadczasowość (a zatem i bieżącą aktualność) kwestii miejsca nie-Ukraińców w naszym Kościele, i to zarówno w granicach państwa ukraińskiego, jak też i w diasporze, warto pokusić się o sformułowanie właśnie takich wyabstrahowanych, ponadczasowych zasad „polityki narodowościowej” Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w świetle oficjalnych wypowiedzi Metropolity Andrzeja. Problem zgodności doktryny z praktyką poruszyć będzie można w dyskusji.
Podstawę źródłową stanowią dwa teksty niejednakowej objętości i rangi, pierwszy z początków pontyfikatu Metropolity, drugi z okresu już schyłkowego, tj. odpowiednio List pasterski Andrzeja Szeptyckiego, Metropolity Halickiego, Arcybiskupa Lwowskiego, Biskupa Kamieńca Podolskiego do Polaków obrządku grecko-katolickiego z 16 maja 1904 r. (Żółkiew 1904) – zwłaszcza 10 pierwszych numerów według najnowszej edycji lwowskiej (s. 3-8 liczącego 30 stron pierowdruku) oraz fragment dekretu lwowskiego synodu archidiecezjalnego (1940/41, opublikowanego w styczniu 1941 r.) Praca nad zjednoczeniem Kościołów. Z uwagi na to, że drugie z wymienionych źródeł jest w zasadzie zwięzłą rekapitulacją pierwszego, dalsze rozważania oparte będą przede wszystkim na liście z 1904 roku, z uwzględnieniem fragmentu dekretu Praca nad zjednoczeniem Kościołów o tyle, o ile stanowi on novum wobec ww. listu. Jest to tym bardziej celowe z uwagi na rangę obu dokumentów.
Zarówno list z 1904 r., jak i dekret synodalny z 1940/41 r. należą do spuścizny Metropolity Andrzeja – jednakże dekret jest częścią akt synodu archidiecezji lwowskiej, której metropolita Andrzej był arcybiskupem. Stąd też, o ile sama jego treść może być uznana za odzwierciedlenie powszechnej nauki Kościoła, stricte jurydyczna wartość dokumentu ogranicza się do dawnej archidiecezji lwowskiej.
Inna jest, jak się zdaje, ranga listu do grekokatolików-Polaków, w którym autor używa zwrotu „kapłanów moich diecezyj” – z czego można by wnosić, że list ów adresowany był do wiernych narodowości polskiej z terenu całej metropolii halickiej, aczkolwiek nie można wykluczyć, że owa liczba mnoga dotyczyła „diecezyj lwowskiej i kamienieckiej” (ta ostatnia istniała jedynie tytularnie, na papierze, a wszelkie dążenia do wypełnienia pojęcia „diecezji kamienieckiej” realną treścią wiązały się z podejmowanymi przez Metropolitę próbami działalności unijnej w Rosji, na terytorium której znajdował się wówczas Kamieniec Podolski). Tak czy inaczej, skierowany formalnie do Polaków list zawiera w istocie szereg zasad aktualnych w każdym czasie i wobec każdej narodowości.
Tytułowymi adresatami listu z 1904 r. byli zatem grekokatolicy-Polacy. Kryterium wyodrębnienia tej grupy było podwójne – język domowy i świadomość narodowa. Dekret synodalny z kolei wylicza kilka grup narodowościowych, Polaków umieściwszy na trzecim miejscu, po Rosjanach (Wielkorusach) i Białorusinach, a przed Niemcami, Czechami i Żydami. Zwraca uwagę stwierdzenie zawarte w liście pasterskim, iż wierni-Polacy to potomkowie rodzin „ruskich”. Wyrwane z kontekstu, mogłoby sugerować, że Metropolita w ten sposób niejako narzucał ukraińską genealogię wszystkim grekokatolikom-Polakom, choć część z nich pochodziła z rodzin mieszanych narodowo, część zaś mogła być w ogóle czysto polskiego pochodzenia – wchodziły by tu w grę osoby, które same (lub ich przodkowie) trwale związały się z Kościołem greckokatolickim zwłaszcza wskutek zamieszkiwania w okolicach, gdzie nie było możności praktykowania w obrządku łacińskim. Na ogół tego typu wrastaniu w grekokatolicyzm towarzyszyła rutenizacja/ukrainizacja (procesy te dotyczyły wszak głównie ludności wiejskiej, chłopskiej), ale nie można przecież wykluczyć istnienia wyjątków od tej zasady. Otóż o ile trudno zaprzeczyć, że twierdzenie Metropolity o pochodzeniu grekokatolików-Polaków „z ruskich rodzin” miało posmak polemiki z tezami polskiej (zwłaszcza endeckiej) propagandy nt. tzw. kradzieży dusz – o tyle niewątpliwie w przeważającej większości przypadków odzwierciedlało ono po prostu rzeczywistość: grekokatolicy polskiej mowy i świadomości byli istotnie w swej masie potomkami Rusinów-Ukraińców, acz niekoniecznie o czysto ukraińskiej genealogii (rodziny mieszane). Nie to jest jednak istotne – z punktu widzenia zasad ważne jest uznanie, że osoba ruskiego (ukraińskiego) pochodzenia, o ile rzeczywiście czuje się Polakiem/Polką, ma prawo, w świetle listu Metropolity, za Polaka/Polkę być uznawana przez greckokatolicką władzę kościelną. Przynależność do Kościoła już wtedy (a i wcześniej, praktycznie zawsze) uznawanego jednoznacznie za „ruski” nie może być zatem utożsamiana z narodowością ukraińską (ruską).
Co więcej, z powyższego uznania wypływa szereg szczegółowych prerogatyw grekokatolików nie-Ukraińców, które ująć można – idąc za samym listem pasterskim – jako katalog obowiązków duchowieństwa greckokatolickiego wobec tej kategorii wiernych. Listem pasterskim Metropolity Andrzeja kler greckokatolicki zobowiązany został do traktowania ich zgodnie z duchem zawartym w słowach św. Pawła z 1 Kor 9, 20 – do głoszenia Dobrej Nowiny w ich języku, do przedkładania duchowego pożytku powierzonego sobie ludu ponad własne narodowe przekonania. „Według zasady św. Pawła – pisze Metropolita – musi sługa Chrystusowy wszystkim stawać się dla wszystkich, by wszystkich pozyskać”. Bardzo istotny jest w tym kontekście zakaz łączenia nauki wiary i moralności z „ludzkimi, choćby najlepszymi zasadami politycznymi lub narodowymi” oraz narzucania wiernym „jakichbądź przekonań, które nie są integralną częścią nauki wiary i moralności”. Nie można grekokatolików innej niż ukraińska narodowości dyskryminować – przeciwnie, wszyscy wierni winni być objęci „jedną miłością”. Wierni nie-Ukraińcy mają prawo, by w „nauce, spowiedziach” był wobec nich używany ich własny język (oczywiście, w czasach Metropolity jedynym językiem tekstów liturgicznych pozostawał cerkiewnosłowiański; obecnie, gdy dopuszczono języki żywe do praktyki liturgicznej, czymś zupełnie normalnym stało się używanie w liturgii angielskiego w krajach anglojęzycznych, podobnie w Kazachstanie czy na Ukrainie wschodniej obok ukraińskiego wprowadza się rosyjski etc.). Mają też prawo do poszanowania ich uczuć narodowych na równi z ukraińską większością – co więcej, pasterze Kościoła winni bronić ich praw przed jakimkolwiek dążeniem do ich naruszenia. Ich patriotyzm winien być przez duchowieństwo wręcz popierany – o ile pozostaje w zgodzie z nauką Chrystusa, tj. polega na miłości ojczyzny i dbałości o dobro narodu, z wykluczeniem nienawiści i dążeń do zadawania krzywdy innym. Dekret synodalny idzie zresztą dalej w tym aspekcie, bo zawiera deklarację wsparcia ze strony Kościoła dla grekokatolików nie-Ukraińców w utrzymaniu ich tożsamości narodowej „podług naszych sił” i - chciałoby się dodać, czego nie ma w tekście, ale co wydaje się oczywiste – w miarę realnej potrzeby takiego wsparcia (np. grekokatolik-Polak w Krakowie, a nawet w międzywojennym Lwowie z pewnością takiego wsparcia ze strony Kościoła nie potrzebował; grekokatolik-Białorusin zaś potrzebował go wszędzie, gdziekolwiek by zamieszkiwał).
Podkreślić należy, iż mimo uznawania grekokatolików-Polaków za potomków Rusinów-Ukraińców, Metropolita w swym liście bardzo jasno odcina się od wszelkiego rodzaju dążeń do „narodowych rewindykacji” przy użyciu Kościoła jako narzędzia. „Dalekim jestem od myśli narzucania Wam patriotyzmu ruskiego”, pisze, uznając jednocześnie za bezzasadne wszelkiego rodzaju wymagania ze strony kapłanów greckokatolickich „byście się ruskiego języka uczyli, by ich rozumieć”. Co więcej, mając wśród swych wiernych Polaków, Metropolita wyraża troskę o duchowe dobro polskiego społeczeństwa, którego są oni częścią: „ (...) nauką i zachętą zwracam się do Waszych rodzin z usilną radą i prośbą, by praktykami chrześcijańskimi pracowały nad własnym uświęceniem (...) przez to samo pracować będziecie nad tak pożądanym dla polskiego narodu uzdrowieniem stosunków społecznych”.
Warto by w tym kontekście zbadać, czy – abstrahując znowu od praktyki - istniała jakaś analogiczna enuncjacja ze strony episkopatu rzymskokatolickiego w Galicji, uznająca w podobnie jednoznaczny sposób prawo ukraińskojęzycznych katolików obrządku łacińskiego do samookreślenia w duchu narodowości ruskiej (ukraińskiej). Innymi słowy, czy chociaż na poziomie deklaracji hierarchia rzymskokatolicka miała dla tej kategorii swych wiernych inne, niż (re)polonizacja, propozycje?
Oczywiście, poza prawami mieli grekokatolicy innej niż ukraińska narodowości także i obowiązki. Zgodnie z duchem listu Metropolity, równi w prawach z „ruską” większością, winni na równi z Ukraińcami cenić i miłować swój obrządek, być wiernymi Kościołowi greckokatolickiemu, wreszcie – choćby poczuwali się do przynależności do narodu w przeważającej części katolickiego, jak polski – powinni, jak wszyscy grekokatolicy, za swoją szczególną misję uważać pracę nad zjednoczeniem akatolików wschodnich (prawosławnych) z Kościołem katolickim. Narodowość polska – czy, dodajmy, jakakolwiek inna odmienna od większościowej ukraińskiej – w nauczaniu Metropolity nie mogła być zatem ani pretekstem do dyskryminacji przyznających się do niej wiernych, ani też podstawą do jakichkolwiek „ulg” czy „zwolnień” w dziedzinie religijnych obowiązków grekokatolika, także tych ściśle związanych z praktykowaniem obrządku bizantyjskiego w ukraińskiej odmianie – oczywiście, z zachowaniem wspomnianych już praw językowych nie-Ukraińców.
Upłynęły już 102 lata od chwili wydania listu pasterskiego do grekokatolików-Polaków. W okresie tym, zwłaszcza począwszy od roku 1918, pod adresem Kościoła greckokatolickiego w ogóle i Metropolity Andrzeja Szeptyckiego w szczególności niejednokrotnie padały oskarżenia o odejście od ducha listu pasterskiego z 1904 r., o złamanie danych tam obietnic. Szczególnie ostro zarzuty te podnoszone były w okresie międzywojennym, już to przez polityków i funkcjonariuszy państwa polskiego, już to przez środowiska deklarujące zainteresowanie Kościołem greckokatolickim (Towarzystwo Przyjaciół Unii w Krakowie z pismem „Unia”) czy roszczące sobie pretensje do reprezentowania grekokatolików narodowości polskiej (pismo „Greko-Katolik”, przemianowane potem na „Greko-Polaka”, wreszcie na „Polaka-Grekokatolika”, wydawane najpierw w Krakowie, potem od 1938 r. we Lwowie – a także utworzony w jakimś sensie „na bazie” tego pisma Związek Polaków-Grekokatolików). Na ile te zarzuty były zasadne i w jakim stopniu ruch Polaków-grekokatolików był spontanicznym ruchem społecznym, w jakim zaś inspirowanym (czy kierowanym) przez czynniki zewnętrzne, zwłaszcza zainteresowane „umacnianiem polskości na Kresach” władze wojskowe? Na ten temat nie można w obecnym stanie badać udzielić pełnej i jednoznacznej odpowiedzi – brak jest opracowań jednocześnie gruntownych i zachowujących minimum bezstronności.
Pozostając zatem na gruncie badania doktryny samej w sobie, wypada powtórzyć, że kwestia „mniejszości narodowych” w Kościele greckokatolickim, podjęta przez Metropolitę Andrzeja Szeptyckiego w czwartym roku pontyfikatu, powróciła w dekrecie synodalnym Praca nad zjednoczeniem Kościołów na cztery lata przed śmiercią wielkiego hierarchy. Włączony podówczas do ww. dekretu passus, zwięźle rekapitulował list pasterski z 1904 r. – ale i poniekąd uzupełniał, precyzował jego dyspozycje. Stąd też, jak sądzę, passus ów odczytywać można jako swoiste podkreślenie zarówno wagi poruszanych w obu tych dokumentach kwestii, jak też i ponadczasowości przepisanych w nich norm. Dlatego też moje wystąpienie zakończę przytoczeniem owego fragmentu dekretu synodalnego:

Ów chrześcijański patriotyzm nie może nam przeszkadzać w obejmowaniu chrześcijańską miłością bliźniego i tych chrześcijan, którzy podług przepisów prawa kościelnego należą do naszych parafii (l.mn. – P.S.) czy Diecezji (l.poj. – P.S.). Owych nielicznych katolików obrządku bizantyjsko-słowiańskiego, którzy należą do narodowości wielkoruskiej, białoruskiej, polskiej, niemieckiej, czeskiej czy żydowskiej, nie chcemy wynaradawiać. Gotowi jesteśmy spełniać wobec nich z jak największą chrześcijańską gorliwością i miłością nasze obowiązki duszpasterskie, stając się, za przykładem św. Apostoła Pawła, „wszystkim dla wszystkich”. Gotowiśmy przekazywać im Ewangelię w ich języku ojczystym i podług naszych sił pomagać im w zachowywaniu i należytym docenianiu ich tradycji i zwyczajów. Wszyscy oni są naszymi braćmi, bo są dziećmi jednego Ojca niebieskiego, Który zesłał na ten świat Swego Syna, aby nas, grzeszników, zbawić.


ANEKS – FRAGMENTY LISTU PASTERSKIEGO Z 16 MAJA 1904 R.


ANDRZEJ SZEPTYCKI

z Bożej i Apostolskiej Stolicy Rzymskiej łaski


Metropolita Halicki, Arcybiskup Lwowski, Biskup Kamieniecki


Wiernym, pasterskim Swoim rządom powierzonym Polakom greckokatolickiego obrządku, pokój w Panu i arcypasterskie błogosławieństwo!



1. Między wiernymi, duchownej mej władzy podlegającymi
mając i Was, którzy choć z ruskich rodzin pochodzicie, w domu jednak tylko po polsku mówicie i poczuwacie się do polskiej narodowości, od dawna pragnąłem odezwać się do Was osobnym pasterskim listem, napisanym w języku polskim, by tym sposobem dać wam dowód pieczołowitości i dbałości o wasze zbawienie. Absorbujące obowiązki urzędu wstrzymywały mię dotąd od wykonania tego postanowienia. Dłużej jednak nie mogę już milczeć: zanadto mię męczy myśl, że są między tymi, nad którymi mam obowiązek pracować, wierni, którzy mogliby uważać się za opuszczonych od swej władzy duchownej, gdyby ich biskup nigdy nie przemówił do nich w ich mowie. Zanadto dobrze rozumiem niebezpieczeństwo takiego położenia, niebezpieczeństwo tem większe, im łatwiej swego biskupa, Rusina, mogliby podejrzywać, chociażby najniesłuszniej, o brak życzliwości i miłości dla polskiego narodu. A w naszych czasach politycznego zamętu i walk stronniczych nietrudno o to, choć taki sąd będzie zawsze krzywdą dla katolickiego biskupa, którego pierwszym, jedynym obowiązkiem – praca nad zbawieniem dusz ludzkich, odkupionych Przenajświętszą Krwią Chrystusa Pana.
2. Do napisania tego listu skłaniają mię jeszcze inne zasadnicze powody. Jest bowiem praktyką Kościoła katolickiego uświęconą zwyczajem apostolskim odwiecznym: głosić ludziom Ewangelię w ich języku. Według zasady św. Pawła, musi sługa Chrystusowy wszystkiem się stawać dla wszystkich, by wszystkich pozyskać. I stałem się – mówi Apostoł żydom – jako żyd, abym żydy pozyskał. Tym, co pod zakonem są, jakobym był pod zakonem (chociem sam nie był pod zakonem), abym te, co pod zakonem byli, pozyskał. Tym, którzy byli bez zakonu (chociem nie był bez zakonu Bożego, ale byłem w zakonie Chrystusowym) , abym pozyskał tych, którzy byli bez zakonu. Stalem się słabym dla słabych, abym słabych pozyskał. Wszystkiem stałem się wszystko, abym wszystkie zbawił (1 Kor 9,20-22).*
3. To jedna z najważniejszych zasad biskupiej i kapłańskiej – apostolskiej pracy. A druga niemniej ważna i niemniej święta, że nauka wiary i obyczajów nie jest i nie może być w kościelnej pracy zmieszana z żadnemi politycznemi albo narodowemi zasadami. Kościół katolicki jednego tylko żąda od wiernych, by byli Chrystusowymi. Tak samo i biskup, i duchowieństwo katolickie musi od wiernych tylko tego jednego domagać się. Biskup nie może w pracy apostolskiej mieszać Chrystusowej ewangelii z ludzkiemi, choćby najlepszemi zasadami politycznemi albo narodowemi. Nie może narzucać wiernym jakich bądź przekonań, które nie są integralną częścią nauki wiary i moralności. Nigdy nie może dopuścić, by ktoś z jego wiernych uważał go za przeciwnika w polityce czy narodowości. On może być przeciwnikiem tylko tych, co są przeciwnikami Chrystusa i o tyle, o ile nimi są, i to wyłacznie na to, by ich z Chrystusem pojednać. Ani biskup, ani kapłan katolicki nie może dopuścić, by wkradła się polityka w świątynię jego urzędu, bo tym urzędem – Chrystusowe kapłaństwo.
4. Dlatego chcę, byście wiedzieli, że szanuję Wasze przekonania, że dalekim jestem od myśli narzucania Wam patriotyzmu ruskiego. Może mnie o to posądzają ci, co nie wiedzą, czem kapłaństwo, czem urząd biskupa. Zaiście o to jedno tylko dbam, by życie Wasze było chrześcijańskim, byście byli Chrystusowymi w pełnym znaczeniu tego słowa. Zarówno drogimi memu sercu jesteście, jak wszyscy wierni, których pieczę Bóg mi polecił. Wszystkich jedną obejmuję miłością. I ta miłość nakazuje mi szanować wasze przekonania, wasze prawa.
5. Język, przekonania, narodowość – to dobra, prawa, których nikomu nigdy nie wolno odbierać. Szanować je – to prosty obowiązek sprawiedliwości. I czyż moglibyście wątpić, że wasz pasterz ten obowiązek spelni, kiedy obowiązanym jest do czegoś więcej nad sprawiedliwość, do milości?
6. Wiedzcie, że zawsze znajdziecie we mnie pasterza gotowego bronić Waszych praw, kiedykolwiek i z jakiej bądź strony krzywda by wam dziać się miała. Ja tego pragnę i od kapłanów moich dyecezyj domagam się, by zawsze wszystkie Wasze potrzeby duchowne były zaspokojone – by w nauce, spowiedziach do was w mowie zastosowywali się, nie żądając od was, byście się ruskiego języka uczyli, by ich rozumieć.
7. W Waszych przekonaniach patryotycznych mogę Was tylko utwierdzać, o ile ten patryotyzm jest chrześcijańską miłością ojczyzny i z miłości Boga i bliźniego pochodzi.
8. Chrześcijanin bowiem obowiązanym jest miłować ojczyznę i dbać o dobro swego narodu. Jednego mu tylko nie wolno, nie wolno mu nawet pod pokrywką patryotyzmu nienawidzieć, a jeszcze bardziej nie wolno drugiego krzywdzić.
9. Nienawiść każda jest złem, bo jest przeciwna Bożemu i Chrystusowemu przykazaniu, jest przeciwna naturze ludzkiej. I równie złą jest nienawiść, czy jest społeczna, czy narodowa, czy osobista. Raczej społeczna i narodowa nienawiść gorsze od osobistej, o ile łatwiej zarazą złego szerzą się i w szaty cnót strojne ludzi zaślepiają. Podobnież i niesprawiedliwości, krzywdy są gorszem złem, kiedy mają narodowy społeczny charakter, bo bywają ogólniejsze, niebezpieczniejsze, trudniejsze do naprawienia.
10. Pragnę i tego, byście, posłuszni rozkazowi Chrystusowego Namiestnika, zachowywali i cenili obrządek, do którego, zrządzeniem Opatrzności i z woli Kościoła świętego, należycie. Między duchowieństwem naszem znajdziecie gotowych do wszelkich usług duchownych bez względu na narodowość zawsze tylu, ilu w tym duchowieństwie jest kapłanów, mających ducha Chrystusowego.

[...]


28. Starajcie się, najmilsi, przejąć duchem kościelnego prawa, zachowujcie je w duchu posłuszeństwa należnego Namiestnikowi Chrystusowemu. To posłuszeństwo winno być cechą katolika, a dla nas katolików wschodnich winno być cnotą, w której nie damy się nikomu wyprzedzić. Kościół uważał zawsze wschodnie obrządki w katolickiej wierze za pomost, który miał chrześcijanom wschodnim odłączonym od powszechnego Kościoła ułatwić powrót do jedności. Misją naszą dla tej świętej jedności pracować, za tę jedność w razie potrzeby i życie położyć za przykładem św. Jozafata i tych braci naszych, którzy za wiarę prześladowani dla jedności cierpieli i umierali. Żeby tę misję spełnić, musimy wysoko nieść sztandar wierności i posłuszeństwa dla Apostolskiej Rzymskiej Stolicy – musimy całym sercem kochać naszą świętą wiarę katolicką, o co w codziennych modlitwach usilnie prosimy.
29. Ale przede wszystkim w życiu codziennym dbajcie o zachowywanie jedności. Jedność wiary zbliża i łączy zwaśnione narody.
30. Braterstwo wszystkich ludzi – pojęcie bliźniego jako brata, jako dziecko tej jednej świętej Bożej rodziny, której Chrystus Pan głową – taż to podstawa myśli chrześcijańskiej. Ta myśl w czyn wprowadzona, wcielona w pojęcia codziennego życia, nie może nie łagodzić ostrości i skrajności, których miłość własna jest matką. Jest myśl potężna i wielka, która w historii wrogów godziła i równała przepaście walk i nienawiści – a myślą tą jedność w Chrystusie, który za nas wszystkich krew przelał i stał się dla nas wszystkich bratem, by wszyscy jednem byli – jako On i Ojciec jednem są (Jan 17,11).
31. Ale ta myśl Chrystusowa tylko wtedy głębokie korzenie zapuści w sercach ludów, gdy przejmie, oświeci i uświęci to, co z prawa natury jest podstawą człowieczeństwa, to jest rodzinę.
32. Przyszłość jasna w uchrześcijanieniu narodów, zgoda zwaśnionych w jedności z Chrystusem, a droga do uchrześcijanienia narodów, do jedności w Chrystusie – uświęcenie rodziny.
33. Dlatego to, bracia, dziś pragnąc podać Wam naukę, która snadnie przyczynić się może do tego, byście rośli w łasce i poznaniu naszego Pana i Zbawiciela, nauką i zachętą zwracam się do Waszych rodzin z usilną radą i prośbą, by praktykami chrześcijańskiemi pracowały nad własnem uświęceniem. Uświęcenie życia rodzinnego, oto droga postępu w cnotach chrześcijańskich, którą Wam dziś ukazuję. Pracując nad uświęceniem rodziny, przez to samo pracować będziecie nad tak pożądanem dla polskiego narodu uzdrowieniem stosunków społecznych.


[...]



Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa i miłość Boga i Ojca,
uczestnictwo Ducha św. niech będzie z wszystkimi wami (2 Kor 13, 13) – Amen.
W Krechowie, w dzień św. Ojca naszego Teodozego Peczerskiego dnia 16 maja 1904.


+ Andrzej
Metropolita


Nota edytorska:

Niniejsze fragmenty cytowane są bezpośrednio z oryginału (List pasterski Andrzeja Szeptyckiego Metropolity Halickiego, Arcybiskupa Lwowskiego, Biskupa Kamieńca Podolskiego, do Polaków obrządku grecko-katolickiego, Żółkiew 1904, s. 3-8, 19-21, 30), z minimalnymi zmianami ortografii i interpunkcji; poprawiono także lokalizację cytatów biblijnych i rozwiązano skrót „t.j.” bez zaznaczania tego w tekście.
Numerację części Listu – której oryginał nie posiada – zaczerpnięto z wydania:
Пастрирське послання митр. Андрея Шептицького до поляків греко-католицького обряду, у: Митрополит Андрей Шептицький: Життя і діяльність. Документи і матеріали 1899-1944, т. 2. Церква і суспільне питання, кн. 1. Пастирське вчення та діяльність, за редакцією А. Кравчука, Львів 1998, с. 323-334.
Oprócz dwóch wydań przywołanych powyżej, istnieją co najmniej dwa pełne wydania Listu:

1) WYSOCKA F., List pasterski arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego do Polaków obrządku greckokatolickiego z roku 1904, w: Unia brzeska – geneza, dzieje i konsekwencje w kulturze narodów słowiańskich, red. R. Łużny i in., Kraków 1994, s. 139-150;
2) List pasterski Metropolity Andrzeja Szeptyckiego do Polaków obrządku greckokatolickiego, w: SZEPTYCKI A., Pisma wybrane, wyb. i przygot. do druku M. H. Szeptycka i M. Skórka, Kraków 2000, s. 92-107.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 11 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Nie Gru 11, 2016 6:59 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Thomae
Założyciel Forum


Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 126

PostWysłany: Sro Paź 04, 2006 12:35 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ojciec Święty Jan Paweł II mówił o jedności Kościoła Powszechnego. Pamiętać musimy Jego słowa, które wypowiedział przy wprowadzeniu w życie KKKW: "Kościół oddycha dwoma płucami"...
Nie można zamknąć Kościoła Greckokatolickiego w ramach Narodu Ukraińskiego, bowiem było by to krzywdzące dla wielu wiernych - nieukraińców. Kościół jest Powszechny i otwarty na wszystkie języki i narody.
Wiele krzywd spowodowała praktyka "zaszeregowania" do danej narodowości ze względu na narodowość. Tak więc nie dziwi fakt, iż na Ukrainie są rzymskokatolicy narodowości ukraińskiej, czy tez w Polsce grekokatolicy narodowości polskiej... Kościół nie dąży do podziałów, lecz do jedności, chociażby ta jedność objawiała się różnorodnością obrzędowości, czy też tradycji...
Musimy pamiętać iż jeden jest Kościół Katolicki, zaś obrządków jest wiele (rzymskokatolicki, greckokatolicki,koptyjski, ormiański, bizantyjsko-słowiański ...), lecz jest to kulturowe bogactwo Kościoła, to żywa historia chrześcijaństwa, a zarazem spójności Kościoła tak różnorodnego, a jednak Jednego, Świętego, Powszechnego i Apostolskiego...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
diakon Piotr UKGK



Dołączył: 13 Cze 2006
Posty: 205

PostWysłany: Pon Sie 18, 2008 5:51 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na forum wrocławskim zamieściłem skopiowany z witryny pisma "Patrijarchat" wywiad z ks. Piotrem Gaładzą, profesorem liturgiki w Instytucie Studiów Wschodniochrześcijańskich im. Metr. A. Szeptyckiego w Ottawie. W kontekście niniejszego wątku warto zacytować fragment wypowiedzi ks. Gaładzy:

— Літургійні питання є симптомами загального здоров’я чи недуги будь-якої Церкви. Українську Католицьку Церкву ми перетворили в католицьку Церкву для етнічних українців. Наприклад, є мішані подружжя. Якщо ми не даємо відчути неукраїнцям, що вони є такі самі члени нашої Церкви, як і українці, то це перетворює Церкву в національне гетто. В більшості наших церков додаткові богослужіння мали служити англійською вже у 1965 році, як тільки стало дозволено на ІІ Ватиканському Соборі вживати народні мови в богослужіннях. У багатьох місцевостях щойно тепер ми починаємо думати, чи не треба нам бодай одну Літургію англійською. Там, де Церква дійсно жива, де вона має місійний вимір, аскетичні акценти, там, де богослов’я процвітає, там і богослужіння будуть надзвичайними і там будемо притягати всіх до храму. Ми часто говоримо про блиск Могилянської доби. Треба розуміти, що тоді пильнували науку, проповідництво, старалися відродити монашество. Саме завдяки цьому ми маємо Требник і Служебник Петра Могили. Ті речі йдуть разом. Видавати сьогодні літургійні книги, які падають у порожнечу, не буде мати свого ефекту.

Całość:

http://www.cerkiew.home.pl/Forum/viewtopic.php?t=323

lub:

http://www.patriyarkhat.org.ua/ukr/archive/article;512;407/

(oryginał, ze zdjęciami).

Głównym tematem wywiadu jest śpiew liturgiczny, więc z czystym sumieniem polecam ów wywiad p. Thomae (i nie tylko).
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum KOŚCIÓŁ UNICKI NA HRUBIESZOWSZCZYŹNIE Strona Główna -> Felietony Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group